dr Jarosław Warylewski

Refleksja o zwyczajnym źle

(artykuł został opublikowany w Rzeczpospolitej z 14-15.02.1998 r., s. 6, pod tytułem „Czym jest zwyczajne zło")

Artykuł Janusza A. Majcherka „Zwyczajne zło", opublikowany w Rzeczpospolitej z 30 stycznia 1998 r. (nr 25, s. 10) zawiera wiele tez trafnych, z którymi nie mam zamiaru polemizować. Uwaga ta jest konieczna, gdyż odnieść chciałbym się jedynie do jednej, moim zdaniem bardzo dyskusyjnej tezy, głoszącej, że „Głównym celem kary nie może być resocjalizacja, czyli jak najszybszy powrót do społeczeństwa, lecz zadośćuczynienie i odkupienie krzywd wyrządzonych jego członkom". Poniższe uwagi po części tylko mają charakter polemiczny, po części zaś uzupełniają przytoczoną wyżej tezę o głównych celach kary.

J. A. Majcherek zdaje się sugerować, że resocjalizacja faktycznie jest przyjmowana przez nauki penalne za ideę przewodnią w ramach realizacji celów kary, a jednocześnie, że do istoty resocjalizacji należy jak najszybszy powrót skazanego do życia na wolności. Tak jednak chyba nie jest. Resocjalizacja nie oznacza jak najszybszego powrotu sprawcy do życia wśród społeczeństwa. Resocjalizacja to przywrócenie sprawcy społeczeństwu, ale nie za wszelką cenę i tym bardziej nie w jak najkrótszym czasie. Poza tym, resocjalizacja rozumiana jako poprawa sprawcy przestępstwa może być pojmowana dwojako. Jako poprawa prawna (jurydyczna, polityczna) lub jako poprawa moralna. Poprawa moralna to poprawa w sensie kształtowania osobowości skazanego w pożądanym, pozytywnym z punktu widzenia społeczeństwa kierunku. Wymaga ona stosowania wobec przestępcy planowych zabiegów wychowawczych. Zbyt krótkie kary pozbawienia wolności zabiegom tym nie sprzyjają, tym samym nawet ukierunkowanie na poprawę moralną nie powinno wpływać na obniżenie wysokości zapadających wyroków. Wychowanie sprawcy możliwe jest tylko w czasie, gdy odbywa on bezwzględną karę pozbawienia wolności, a więc cel resocjalizacyjny nie powinien być przenoszony na inne rodzaje kar. Stawia to pod znakiem zapytania prawdziwość tezy, że resocjalizacja jest głównym celem kary, rozumianej jako pojęcie integrujące wszystkie jej rodzaje.

Gdyby nawet przyjąć, że autorowi „Zwyczajnego zła" chodziło jedynie o cel kary pozbawienia wolności, to należy zwrócić uwagę, że nauka prawa karnego dostrzegła znikomość osiąganych rezultatów w zakresie poprawy moralnej i skłonna jest poprzestać na poprawie jurydycznej, która polega na ukształtowaniu u sprawcy przestępstwa przeświadczenia, że ponowne popełnienie czynu kryminalnie zabronionego jest po prostu nieopłacalne. Tak określona resocjalizacja nie jest rozumiana jako wychowanie, ale raczej jako odstraszanie i powściąganie. Nie można jednak zapominać, że jest to swego rodzaju kształtowanie postaw konformistycznych, a sama idea poprawy jurydycznej razi nadzieją pokładaną w automatycznym uruchamianiu się u potencjalnego sprawcy systemu ostrzegania przed popełnieniem przestępstwa.

Wielość stawianych przed karą celów znajduje potwierdzenie w odpowiednich przepisach kodeksu karnego, które dotyczą tzw. sędziowskiego wymiaru kary. Jedynie w kodeksie karnym wykonawczym eksponowany jest cel wychowawczy. Kara realizując zadania prawa karnego winna przede wszystkim zapobiegać naruszaniu dóbr prawnych. Do pierwszoplanowych celów stawianych przed karą zaliczyć też można zaspokojenie społecznego poczucia sprawiedliwości (cel sprawiedliwościowy) oraz cel kompensacyjny, rozumiany jako naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem.

Sądzę, że nie ma sprzeczności pomiędzy resocjalizacją, a realizacją podstawowego zadania prawa karnego, jakim jest ochrona dóbr prawnych. Kara nie może być wymierzana tylko dlatego, że popełniono przestępstwo, lecz przede wszystkim dlatego, aby przestępstw nie popełniano, w myśl starożytnej maksymy nemo prudens punit quia peccatum est, sed ne peccetur. Jeżeli kara ma przede wszystkim zapobiegać popełnianiu przestępstw, to jednym z jej celów musi być prewencja, a więc i prewencja indywidualna, zwana też szczególną lub specjalną. Prewencja indywidualna to obok fizycznego uniemożliwienia lub utrudnienia powrotu do przestępstwa również krytykowana przez autora resocjalizacja, a więc i wychowanie sprawcy.

Sprawą wszelako najważniejszą w rozważaniach na temat celów kary jest zdanie sobie sprawy, że pojęcie kary jest pojęciem wielopłaszczyznowym. Kara występuje niejako w trzech zasadniczych postaciach: jako zagrożenie przewidziane za popełnienie zabronionego czynu, jako kara orzeczona wobec skazanego w procesie i wreszcie jako kara, która jest realizowana w ramach postępowania wykonawczego. W różnych, wskazanych postaciach kary, różne cele uzyskują pozycję dominującą. Pisanie o celach kary bez wskazania płaszczyzny odniesienia prowadzić może do zwyczajnych nieporozumień. Wskazywanie na różne, główne cele kary, wcale nie musi świadczyć o różnicy poglądów. Może być jedynie wynikiem prowadzenia obserwacji i wysuwania hipotez na różnych płaszczyznach, zaś dodatkowym źródłem nieporozumień może być brak rozróżnienia celów bliższych i dalszych lub myleniu wyznaczanych celów z faktycznie osiąganymi skutkami.

Słusznie nawołując do braku pobłażliwości dla przestępców nie wolno zapominać o zasadzie humanitaryzmu. Akceptacja systemu karnego, który by zrezygnował z celów resocjalizacyjnych otwiera bowiem drogę do poniżania, fizycznej eliminacji, a nawet torturowania skazanych. Stanowi próbę powrotu do ciemnych kart w historii ludzkości i prawa karnego. Do czasów, w których sądzono, że publiczne wykonywanie kar okrutnych (np. kaleczących) jest najlepszym sposobem oddziaływania na ludzką wyobraźnię i ma moc odstraszania od popełniania przestępstw. Był to jednak pogląd fałszywy, o czym przekonuje właśnie praktyka i doświadczenia wymiaru sprawiedliwości. Wprawdzie najlepszym ponoć zabezpieczeniem społeczeństwa przed przestępcą jest jego eliminacja (w postaci kary śmierci lub kary długoterminowego pozbawienia wolności), jednak żaden, nawet najbardziej szczytny cel nie może uświęcać środków. Humanitaryzm musi być nieprzekraczalnym progiem przy orzekaniu kar mających służyć zapobieganiu przestępstwom.

Autor „Zwyczajnego zła" uważa chyba, że najlepszym sposobem wyboru rodzaju kary, są tzw. kary odzwierciedlające. Przykładowo, jeżeli ktoś zamalował fragment muru to niech przywróci go do stanu poprzedniego i utrzymuje w czystości. Ciekawe jaka kara byłaby wobec tego najbardziej właściwa dla gwałcicieli?

Nie sposób dzisiaj traktować idei sprawiedliwej odpłaty (zasada talionu) w sposób dosłowny, tak jak miało to miejsce np. w Kodeksie Hammurabiego. Nie może być zgody dla sprawiedliwości rozumianej jako realizacja zasad: oko za oko, ząb za ząb i wet za wet. Sprawiedliwościowy cel kary jest możliwy do osiągnięcia poprzez uwzględnianie przy jej wymiarze zarówno winy sprawcy jak i stopnia społecznej szkodliwości czynu, a więc tych elementów, które określone są w przepisach prawa karnego.

Można oczywiście traktować zło jako coś zwyczajnego, właściwego ludzkiej naturze, ale jednocześnie nie można zapominać, że kara jest również złem. Stwierdzenia, powszechnie przyjmowane, że jest to zło konieczne i mniejsze nie powinny tej oceny zmieniać. Reakcja karna to też „zwyczajne zło", dlatego tym bardziej musi być urządzeniem rozumnym i celowym, wolnym od emocji, w szczególności od elementu odwetu bądź zemsty.

Wprawdzie J. A. Majcherek nie wyraża tego wprost, ale z artykułu przebija porzucona już dawno idea kary, która nie pozbawiona elementu naturalnej — jak zło — mściwości, ma być zapłatą za popełniony czyn. Ograniczenie celów kary do zadośćuczynienia i odkupienia uczyniłoby z niej instrument zupełnie bezwartościowy z punktu widzenia osiągania celów jakie stawia przed sobą prawo karne. Fakt, że znaczna część społeczeństwa odbiera karę jako danie satysfakcji pokrzywdzonemu lub jego rodzinie i bliskim wcale stwierdzeniu temu nie przeczy. Kara nie jest i nie może być jedynie zapłatą, swoistym odszkodowaniem za wyrządzone zło. Ewentualne dochodzenie wynagrodzenia szkody może być oczywiście realizowane również w procesie karnym sprzyjając realizacji kompensacyjnego celu prawa karnego, ale miejscem najbardziej właściwym jest tu chyba proces cywilny. Dodatkowo, w prawie karnym przewidziano, obok kar, takie środki jak nawiązka czy obowiązek naprawienia szkody.

Mam nadzieję, że powyższe uwagi uzasadniają stwierdzenie, że nie można mówić o jednym, głównym celu kary. Społeczeństwo, które pełne jest obaw o swoje bezpieczeństwo ma prawo domagać się skutecznej reakcji karnej, jednak bezpieczeństwa tego nie zapewni żadna doraźna zmiana w polityce kryminalnej. Wydaje się, że bardziej od zmian w zakresie wskazywania celów stawianych przed karą, potrzebne są zmiany w zakresie postępowania karnego. Słabości tego postępowania zostały przez J. A. Majcherka bardzo obrazowo wypunktowane. Szkoda tylko, że nowy, wchodzący w życie 1 września kodeks postępowania karnego, tylko w niewielkim stopniu jest w stanie im zaradzić.


Strona była odwiedzana od stycznia 1999 r.