dr Jarosław Warylewski

Czyn w prawie karnym

Polskie prawo karne jest prawem karnym czynu(1); tak więc tylko czyn może być podstawą odpowiedzialności, a jego brak wyklucza konieczność zastanawiania się nad innymi warunkami ponoszenia odpowiedzialności karnej.

Celem tego omówienia nie jest szczegolowa analiza pojęcia czynu, jednak wspomnieć chociażby trzeba o istnieniu poglądów (stanowisk), które w sposób zdecydowany różnią się od siebie(2). Wiele z nich bierze swój początek od wątpliwości związanych z tą postacią ludzkiego zachowania, jaką jest zaniechanie(3). Zarówno kauzalne, jak i finalne koncepcje czynu nie dają prawnikowi wystarczającego „aparatu pojęciowego" dla prawidłowej klasyfikacji ludzkich zachowań. Gdy uwzględnimy, jakiemu celowi służy „czyn", to najlepsze jego określenie musi odrywać się od czysto teoretycznych rozważań i szukać związków z realnie istniejącą rzeczywistością. Wystarczy, że z tej rzeczywistości „wykroimy" pewien fragment i jeżeli jego opisanie dostarczy sprawnego „narzędzia", to jest to dopuszczalne i poprawne. Jest to zgoda nie na poszukiwanie istoty jakiegoś idealnego bytu, lecz na zaprojektowanie (narzucenie) pewnej definicji.

W nauce prawa karnego spotykamy — jak już wspomniałem wyżej — różne koncepcje czynu(4). Wychodząc od niekwestionowanego stwierdzenia, że czyn jest pojęciem zarezerwowanym jedynie dla ludzkiego działania, pojawia się finalna teoria czynu (finale Handlungslehre), której twórcą był Welzel: „(...) czyn ludzki jest zawsze ukierunkowany postępowaniem, zmierza ku celowi, który sobie sprawca stawia. W ten sposób oczywiście nie działają siły przyrody ani zwierzęta (powodujące się instynktem, ale nie przewidywaniem i planowaniem). W sposób celowościowy, zaplanowany, z góry ustalony według pewnych kryteriów rzutujących na przyszłość, a więc według określonej skali i możliwości przewidywania, postępować może tylko homo sapiens. Dlatego czyn ludzki jest zawsze finalny, oparty na pewnych założeniach i możliwie ekonomicznym dążeniu do ich osiągnięcia"(5).

O ile teoria finalna akcentowała wolę człowieka, która kierowała czynem dla osiągnięcia jakiegoś celu, o tyle wcześniejsze teorie kauzalne nie eksponowały zbytnio elementu woli:

„Klasyczna teoria prawa karnego posługiwała się naturalistyczno-kauzalną koncepcją czynu, za której twórców uchodzą F. Liszt, E. Beling oraz G. Radbruch. Według niej «czynem są spowodowane ludzką wolą zmiany w świecie zewnętrznym» z tym, że wystarczało tu nawet minimalne oddziaływanie na bieg zdarzenia. (...) F. Liszt zmienił to określenie czynu twierdząc, że «czynem jest dowolne zachowanie w świecie zewnętrznym», tj. «spowodowanie lub nieprzeszkodzenie zmianie w świecie zewnętrznym»"(6). W polskiej nauce prawa karnego dominują koncepcje nawiązujące do teorii finalnej: „Czynnik woli występuje na ogół zgodnie w charakterystyce samego czynu, jako pojęcia wyjściowego w nauce o przestępstwie. Sformułowania są różne. Mówi się, że czyn musi być zachowaniem się «uwarunkowanym psychicznie», «psychicznie zdeterminowanym», że musi być «wytworem woli ludzkiej», «zależnym od woli» lub «wynikiem aktu woli»"(7). Welzel ilustrował różnicę między zdarzeniem finalnym a kauzalnym, porównując zabójstwo (morderstwo) i rażenie kogoś piorunem. W przypadku zabójstwa działanie sprawcy nakierowane jest na osiągnięcie określonego celu, w przypadku rażenia piorunem o wszystkim decyduje niejako przypadek losu. Słabości finalizmu ujawniają się najbardziej przy przestępstwach nieumyślnych.

Niestety wszystkie te koncepcje stają bezradne wobec np. niedbalstwa w postaci zaniechania(8). Można powiedzieć, że włączanie do pojęcia czynu elementów subiektywnych, ze sfery psychiki sprawcy, musi prowadzić do tego typu mankamentów. Nawet socjologizujące(9) ujęcie czynu prezentowane przez K. Buchałę, a wyrażone w następującej definicji: „Czynem człowieka jest społecznie doniosła jednostka jego zewnętrznego zachowania, psychicznie sterowana i ukierunkowana na określony cel, w postaci kompleksu ruchów (operacji) lub też powstrzymywania się od ruchów (operacji) mimo możliwości ich wykonania"(10), nie jest wolne od psychicznego uwarunkowania. Podobnie W. Wolter uznawał, że czyn to „psychicznie kierowana aktywność woli człowieka w postaci albo kompleksu ruchów fizycznych, albo w postaci zahamowanych ruchów zewnętrznych"(11). S. Śliwiński ujmuje czyn jako zachowanie sprawcy (działanie(12) lub zaniechanie(13)), które wyraża się w pewnych ruchach fizycznych przez niego podjętych(14). Zachowanie to ma być oczywiście uzewnętrznione, czyli dające się spostrzec przez inną osobę. Następnym warunkiem jest pozostawanie w zasięgu woli sprawcy, przy czym bez znaczenia pozostaje „czy jest to wola normalna, uzasadniająca odpowiedzialność karną, czy wola patologiczna «obłąkanego, który chce zabić» (...); nie jest natomiast obojętne dla pojęcia winy. Przy istniejących sporach na temat rozumienia pojęcia „czynu" nie ma w zasadzie wątpliwości, że: „Przestępstwem jest czyn(15). Pojęcie czynu we współczesnym prawie karnym ma zasadnicze znaczenie"(16). Niech więc mi będzie wolno, nie wdając się w żadne spory, przynajmniej dla potrzeb tej pracy posługiwać się definicją czynu sformułowaną przez M. Cieślaka:

„Czynem jest społecznie doniosły, odpowiednio spójny fragment zewnętrznego zachowania się człowieka"(17).

W tej definicji czynu brak jest elementu psychicznego uwarunkowania, który świadomie, w ramach systemu proponowanego przez jej autora, został przerzucony do sfery zawinienia. I choć czyn tak definiowany jest pojęciem niezmiernie szerokim, obejmującym wiele zdarzeń, których inni nie zaliczyliby do czynu w rozumienia prawa karnego — to przy takim ujęciu w żaden sposób nie dojdzie do błędnego wykluczenia jakiegoś zachowania z kręgu tych, którymi powinno się zajmować prawo karne.

Niekiedy zgoda pokrzywdzonego może dekomponować tak rozumianą platformę wszelkiej odpowiedzialności karnej. Dzieje się tak przykładowo w przypadku typu czynu zabronionego określonego w art. 197 § 1 k.k. (168 § 1 d.k.k.) — zgwałcenia. W przypadku wyrażonej zgody brak jest oczywiście znamion tego typu (brak przemocy, groźby bezprawnej, podstępu), lecz również brak też pewnej społecznej doniosłości, rozumianej jako negatywny bądź pozytywny stosunek do dobra prawnego(18). Często (choć nie zawsze) brak społecznej doniosłości będzie prowadził do zanegowania istnienia samego czynu (w rozumieniu powszechnym niewątpliwie istniejącego). Podobny wniosek wynika z art. 211 k.k. (188 d.k.k.): „Kto wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru uprowadza lub zatrzymuje małoletniego poniżej lat 15 albo osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny (...)"(19). Jeżeli czyn ten zostanie popełniony nie „wbrew woli" osoby powołanej do opieki, a np. za jej zgodą, to ogólne warunki, którym odpowiadać musi zgoda pokrzywdzonego(20) mogą, a nawet muszą, być stosowane, jednak to nie kontratyp powoduje brak przestępności takiego czynu. Brak przestępności nie jest spowodowany nawet poprzez brak wypełnienia ustawowych znamion czynu. Jest to brak przestępności jeszcze bardziej pierwotny, bo wynikający z braku czynu w rozumieniu prawa karnego. Gdy ojciec zabiera swoje dziecko na spacer, wycieczkę czy nawet dalszą i dłuższą podróż, nie ma sensu zastanawiać się nad takim zachowaniem jako godnym zainteresowania dla prawa karnego. Wykluczyć oczywiście nie można, że dla względów dogmatycznych chciałby ktoś mimo wszystko uznać takie zachowanie za czyn w rozumieniu prawa karnego, ale praktyczna doniosłość tego zabiegu byłaby chyba żadna(21). Wyrażenie zgody w każdej sytuacji, gdy do znamion typu czynu należy brak zgody (niekiedy wyrażanej wprost, niekiedy określanej poprzez różnie brzmiące sformułowania) może prowadzić do zastanowienia się czy nie jest to przypadek braku czynu(22). W tych sytuacjach problem ustawowej określoności czynu oraz wyłączenia jego bezprawności dezaktualizuje się.

O praktycznym znaczeniu dla wymiaru sprawiedliwości stwierdzenia, że podstawą odpowiedzialności karnej jest czyn człowieka, a gdy jego brakuje to bezprzedmiotowe są rozważania nad innymi przesłankami odpowiedzialności, niech świadczy wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 28.08.1996 r. (II Aka 202/96, Prokuratura i Prawo 1997, nr 1, poz. 22), którego teza brzmi: „Jeśli nie dające się usunąć wątpliwości dotyczą samej istoty oskarżenia, a zwłaszcza tego, czy określony czyn przestępny miał w ogóle miejsce, jaki był jego przebieg (szczególnie z punktu widzenia kontratypów), czy oskarżony był jego sprawcą, to wówczas sąd w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego - po przytoczeniu opisu i kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego oskarżonemu oraz wyjaśnień oskarżonego - może w zależności od realiów konkretnej sprawy:

1) albo w ogóle nie dokonywać ustaleń faktycznych wyraźnie stwierdzając, że uznał za nie udowodnione zaistnienie czynu przestępnego, jego przebieg i winę oskarżonego (w szerokim procesowym znaczeniu tego słowa),

2) albo ograniczyć ustalenia do tego lub tych kilku pojedynczych faktów, które uznał za udowodnione ze wskazaniem, że pozostałe uznał za nie udowodnione".

Wobec powszechnej w zasadzie zgodności co do rozumienia odmian zachowania, rozróżnianych na podstawie różnych kryteriów (przestępstwa formalne i materialne, naruszające dobro prawne lub tylko narażające je na niebezpieczeństwo(23)), za celowe uznaję pominięcie rozważań na ten temat, jako wykraczających niewątpliwie poza ramy koniecznych ustaleń terminologicznych. Z tych samych powodów zmuszony jestem zrezygnować z omówienia możliwych odmian czynu w postaci działania i zaniechania(24).

(1) Szerzej zob. M. Cieślak: Polskie prawo karne — zarys systemowego ujęcia, Warszawa 1994, s. 34.

(2) Szerzej zob. A. Zoll: Okoliczności wyłączające bezprawność czynu, Warszawa 1982, s. 9–21.

(3) Szerzej zob. W. Wolter: O czynie jako działaniu lub zaniechaniu przestępnym, Państwo i Prawo 1956, nr 5–6 oraz Swoistość zaniechania jako czynu zabronionego, Państwo i Prawo 1982, nr 8, s. 33 i n.

(4) Szerzej zob. K. Buchała, A. Zoll: Polskie prawo karne, Warszawa 1995, s. 110 i n.

(5) J. Śliwowski: Prawo karne, Warszawa 1975, s. 77.

(6) K. Buchała, A. Zoll: Polskie prawo karne, Warszawa 1995, s. 110.

(7) Cieślak, s. 155. Najpełniej finalizm w polskiej nauce prawa karnego reprezentowany jest w poglądach W. Mąciora. Szerzej zob. W. Mącior: O finaliźmie w prawie karnym, Państwo i Prawo 1971, nr 6, s. 970 i n.

(8) Szerzej na temat tej postaci czynu, jaką jest zaniechanie zob. W. Wolter: O czynie jako działaniu lub zaniechaniu przestępnym, Państwo i Prawo 1956, nr 5–6, s. 879 i n.

(9) Również W. Świda opowiada się za socjologiczną koncepcją czynu. Szerzej zob.: Prawo Karne, Warszawa 1986, s. 120.

(10) K. Buchała: Prawo karne materialne, Warszawa 1989, s. 169.

(11) W. Wolter: Nauka o przestępstwie, Warszawa 1973, s. 50. Szerzej zob.: O czynie jako działaniu lub zaniechaniu przestępnym, Państwo i Prawo 1956, nr 5–6. W. Wolter nie rozpatrywał jednak czynu w płaszczyźnie społecznej, skłaniając się raczej ku ujęciu naturalistycznemu („ruchy fizyczne").

(12) Delictum commissivum.

(13) Delictum ommissivum.

(14) S. Śliwiński: Prawo karne materialne, Warszawa 1946, s. 84 i n.

(15) Wszelkie ewentualne wątpliwości należałoby rozwiązywać na gruncie art. 1 k.k. (art. 1 d.k.k.), którego brzmienie nie pozostawia możliwości zanegowania czynu jako podstawowej przesłanki odpowiedzialności karnej. Oba te przepisy, choć różne w treści (w nowym k.k. art. 1 nie wyraża już zasady nullum crimen sine periculo sociali), czynią czyn fundamentem odpowiedzialności karnej.

(16) I. Andrejew: Polskie prawo karne, Warszawa 1989, s. 93.

(17) Cieślak, s. 143.

(18) Wydaje się, że społeczną doniosłość można by ograniczyć do stosunku negatywnego, czego konsekwencją jest pokrywanie się tego elementu czynu z przesłanką obiektywnej antyspołeczności. W praktyce raczej trudno znaleźć zastosowanie dla konieczności zajmowania się zachowaniami mającymi wprawdzie istotne znaczenie dla dobra prawnego, ale w sensie pozytywnym. Prawo karne zajmuje się wyłącznie ujemnymi społecznie doniosłymi zachowaniami ludzi.

(19) Art. 188 d.k.k. brzmiał prawie identycznie: „Kto wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru uprowadza lub zatrzymuje małoletniego albo osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny (...)".

(20) Szerzej zob. §§ od 10 do 13.

(21) Postanowienie Sądu Najwyższego z 18.02.1992 r. (I KZP 40/92, Wokanda 1992, nr 2) stwierdza: „Rodzice, którym przysługuje władza rodzicielska, nie mogą być podmiotem przestępstwa określonego w art. 188 k.k.". Skoro tak, to brak podstaw do stawiania pytania, czy takie zachowanie wyczerpuje ustawowe znamiona. W przypadku takim najlepiej chyba poprzestać na stwierdzeniu braku czynu w rozumieniu prawa karnego.

(22) Wydaje się, że niekiedy ze względów praktycznych wstępna ocena zachowania sprawcy zakładać musi istnienie samego czynu, tyle że brak ustawowych znamion typu wykluczy istnienie czynu podpadającego pod określony zakaz karny (nawet w przypadku braku czynu z taką właśnie oceną organów stosujących prawo należy się liczyć), może on jednak wypełniać znamiona innego typu, a nawet tego samego, ale popełnionego w innej formie.

(23) Te z kolei można podzielić na: a) polegające na abstrakcyjnym zagrożeniu, b) polegające na zagrożeniu konkretnym.

(24) O zaniechaniu zob. zwłaszcza W. Wolter: Swoistość zaniechania jako czynu zabronionego, Państwo i Prawo 1982, nr 8, s. 33 i n. Zwolennikiem wprowadzenia trzeciej kategorii, pod nazwą „posiadanie", był I. Andrejew.