****

Prawo karne
- Pitaval -

****

Pitaval z koñca XX wieku

© J. Warylewski

Od dawna ju¿ opisy ludzkich bezeceñstw i zbrodni znalaz³y swe miejsce w literaturze. Najstarsze pomniki piœmiennictwa nie s¹ od nich wolne. Przyk³adem niech bêdzie Biblia oraz staro¿ytne mitologie. Spotkaæ mo¿na tam opisy najwymyœlniejszych nawet czynów, które dzisiaj kwalifikujemy jako przestêpstwa. Gdy opisy te zawarte by³y w tzw. literaturze faktu, np. w pamiêtnikach, zyskiwa³y one dodatkowy walor. S¹ dzisiaj materia³em dla historyka i karnisty. S¹ œwiadectwem czasów, które ju¿ minê³y. Przyk³adowo, Samuel Pepys w swych dziennikach zapisa³ pod dat¹ 13 paŸdziernika 1660 r.: "Poszed³em na Charing Cross zobaczyæ, jak wieszano, w³óczono i æwiartowano genera³a-majora Harrisona; (...) Jego g³owa i serce zosta³y pokazane ludowi przy wielkich krzykach radoœci" (1). Jednak powszechnie uwa¿a siê, ¿e pierwszy zbiór bêd¹cy opisem rzeczywiœcie pope³nionych czynów kryminalnie bezprawnych zosta³ wydany w 1734 r. w Pary¿u przez Gayota de Pitaval. St¹d te¿ wziê³a siê nazwa, ciesz¹cych siê wielkim powodzeniem wœród czytelników, tzw. pitavali.

Nale¿y jednak zwróciæ uwagê, ¿e w 1848 r. F. Maciejowski wyra¿a³ pogl¹d i ¿yczenie zarazem, ¿e donioœlejsze wydarzenia z punktu widzenia prawa karnego powinny byæ zbierane i og³aszane drukiem wraz z uwagami ze strony przedstawicieli nauki prawa karnego (2). W Polsce ukazuje siê wiele zbli¿onych do tego gatunku publikacji (3). O ile prace takie nie s¹ jedynie literackim wykorzystaniem autentycznych spraw, a dochowuj¹ wiernoœci faktom — trudno zaprzeczyæ ich u¿ytecznoœci.

Pitaval z koñca XX w. ma byæ wiernym zapisaniem autentycznych wydarzeñ, czasami wzbogacony komentarzem w zakresie funkcjonowania przepisów polskiego prawa karnego.


styczen | luty | marzec

Styczeñ 1998 r.

W Londynie rozpocz¹³ siê proces przeciwko czterem 10-letnim uczniom, którzy oskar¿eni s¹ o gwa³t i czyny lubie¿ne. Sprawa mia³a miejsce podczas miedzylekcyjnej przerwy, a pokrzywdzon¹ jest 9-letnia uczennica. W Polsce nie grozi³aby im ¿adna kara, nawet œrodek poprawczy nie móg³by byæ orzeczony. Zgodnie z ustaw¹ o postêpowaniu wobec nieletnich (tzw. „prawo nieletnich dewiantów" (4)) s¹d mo¿e w takim wypadku — pope³nienie przez nieletniego, przed ukoñczeniem 13 lat, czynu karalnego — orzec jedynie œrodek wychowawczy. Nie psioczmy jednak na prawo karne, ono jedynie stara siê chroniæ jednych ludzi przed drugimi, nie jest niestety w stanie zmieniæ ludzkiej natury, do której nale¿y pope³nianie czynów paskudnych i nagannych.

W Berlinie skazano mê¿czyznê za zgwa³cenie w³asnej ¿ony. Wyrok: trzy lata pozbawienia wolnoœci. Po raz pierwszy na gruncie prawa niemieckiego dosz³o do skazania za gwa³t w ma³¿eñstwie. Do czasu zmiany przepisów (w 1997 r.) by³o to niemo¿liwe, gdy¿ do ustawowych znamion zgwa³cenia zalicza³ siê jedynie ten „czyn nierz¹dny", do którego dosz³o poza zwi¹zkiem ma³¿eñskim. W Polsce taki problem prawny nie istnieje. Ju¿ na gruncie kodeksu karnego z 1932 r. (art. 204 § 1) ani p³eæ ofiary czy sprawcy, ani ³¹cz¹ce je stosunki (narzeczeñstwo, ma³¿eñstwo) nie wyklucza³y mo¿liwoœci zakwalifikowania doprowadzenia innej osoby do poddania siê czynowi nierz¹dnemu jako przestêpstwa zgwa³cenia. Na gruncie jeszcze obowi¹zuj¹cego k.k. z 1969 r. (art. 168 § 1) zgwa³cenie (równie¿ ma³¿onka) zagro¿one jest kar¹ pozbawienia wolnoœci od roku do 10 lat. W niektórych krajach czyny zwrócone przeciwko wolnoœci seksualnej (wolnoœæ do dysponowania swoj¹ osob¹ — cia³em — w zakresie sfery seksualnej) karane s¹ surowiej. W Chinach (od 1996 r.) zgwa³cenie zagro¿one jest kar¹ œmierci.

Zapad³ wyrok w sprawie zabójstwa Micha³a £yska, studenta Uniwersytetu Jagieloñskiego (w dniu 14 marca 1997 r.). Zabójcy, w chwili czynu, nie mieli jeszcze ukoñczonych 16 lat, tak wiêc w zgodzie z przepisami k.k. z 1969 r. nie mogli oni odpowiadaæ na zasadach przewidzianych w tym kodeksie. Dopiero ukoñczenie 16 lat umo¿liwia (na zasadzie wyj¹tku) ponoszenie odpowiedzialnoœci karnej tak jak w przypadku osób doros³ych w rozumieniu prawa karnego (17 lat). Ta wyj¹tkowa odpowiedzialnoœæ dotyczy m.in. zbrodni zabójstwa. Gdyby zabójcy dopuœcili siê czynu pod rz¹dami nowego kodeksu karnego (z 1997 r.) — zapewne nie skoñczy³oby siê na orzeczeniu œrodka poprawczego (by³aby mo¿liwoœæ orzeczenia kary 25 lat pozbawienia wolnoœci), gdy¿ granica wyj¹tkowej odpowiedzialnoœci karnej zosta³a w nowym kodeksie obni¿ona do lat 15. Byæ mo¿e zbrodniarze pozostan¹ w zak³adzie poprawczym do 21 roku ¿ycia (maksymalny okres), byæ mo¿e opuszcz¹ go wczeœniej (ustawa o postêpowaniu wobec nieletnich dopuszcza tak¹ mo¿liwoœæ — ju¿ po 6 miesi¹cach mo¿na warunkowo zawiesiæ ten œrodek).

Zabójcy, którzy w grudniu 1995 r. bestialsko zakatowali na œmieræ 2 mê¿czyzn na stacji kolejowej Kraków Zab³ocie zostali skazani na kary do¿ywotniego pozbawienia wolnoœci. Najbardziej dziwi przyjêcie przez s¹d, ¿e sprawcy nie dzia³ali w zamiarze bezpoœrednim. Walenie po g³owie pa³¹ z nabitymi gwoŸdŸmi wydaje siê byæ wystarczaj¹c¹ dla takiego uznania przes³ank¹. Widaæ s¹d wiedzia³ wiêcej.

Luty 1998 r.

Trzydziestooœmioletnia Karla Faye Tucker zosta³a 3 lutego uœmiercona w Teksasie, w wiêzieniu Huntsville. By³ to pierwszy w tym stanie a drugi w USA (5), wykonany wyrok œmierci na kobiecie od czasów wojny secesyjnej. Egzekucjê wykonano poprzez wstrzykniêcie trucizny (jest to jeden z piêciu sposobów uœmiercania w imieniu prawa, które stosuje siê w USA). Pomimo wielu protestów, m.in. ze strony ONZ, Parlamentu Europejskiego i papie¿a Jana Paw³a II, egzekucja nie zosta³a wstrzymana. Komisja u³askawieñ stanu Teksas nie przychyli³a siê do proœby o ³askê. S¹d Najwy¿szy odrzuci³ wnioski adwokatów o odroczenie egzekucji. Równie¿ gubernator George Bush, konsekwentnie odrzucaj¹c wszystkie dotychczasowe proœby skazañców, nie skorzysta³ z prawa do 30-dniowego odroczenia egzekucji. G. Bush po tym jak poinformowa³ o swoim stanowisku, powiedzia³: „Niech Bóg ma w swojej opiece Karlê Faye Tucker, jej ofiary i ich rodziny".

Od chwili pope³nienia przestêpstwa, za które zosta³a skazana, do chwili egzekucji, up³ynê³o 15 lat. 13 czerwca 1983 r. Karla, narkomanka i prostytutka, wraz ze swym przyjacielem zabi³a zadaj¹c ciosy motyk¹, dla zdobycia motocykla, dwoje ludzi — Debrê Ruth Davis Thornton i Jerryego Lynn Deana. Podobno Karla podczas pobytu w wiêzieniu bardzo siê zmieni³a. Mia³a staæ siê, przynajmniej wed³ug przekazów prasowych, osob¹ g³êboko wierz¹c¹. Wysz³a za m¹¿ za duchownego, którego pozna³a w wiêzieniu. Napisano o niej ksi¹¿kê. Powsta³ nawet ruch na rzecz uratowania Karli Tucker. Prawdopodobnie przyczyni³ siê do tego fakt, ¿e ta bia³a, m³oda i — jak twierdzono — piêkna kobieta, dobrze „wypada³a" podczas niezliczonych wywiadów, a przede wszystkim to, ¿e nawróci³a siê i zaczê³a wyznawaæ religiê chrzeœcijañsk¹. Wed³ug s³ów skazanej, zosta³a ona ca³kowicie zresocjalizowana i chcia³a, w przypadku zamiany kary œmierci na do¿ywotnie pozbawienie wolnoœci, poœwieciæ siê pracy na rzecz innych w ramach duszpasterstwa skazanych. Czy taka przemiana jest mo¿liwa? Zapewne tak, ale pamiêtaæ nale¿y, ¿e w systemach gdzie kara œmierci ma charakter wyj¹tkowy, orzeka siê j¹ tylko wtedy, gdy brak jest nadziei na poprawê oskar¿onego. Kara œmierci jest bowiem ze swej istoty zaprzeczeniem idei resocjalizacyjnej.

W czasie egzekucji, przed bram¹ wiêzienia zebra³ siê t³um przeciwników i zwolenników kary œmierci. Telewizja CNN przeprowadzi³a bezpoœredni¹ transmisjê, obecnych by³o kilkuset dziennikarzy z ca³ego œwiata. Ciemna strona wymiaru sprawiedliwoœci zosta³a ukazana w pe³nym œwietle. Media uczyni³y z tej egzekucji widowisko. W celi œmierci (180 cm x 270 cm x 255 cm), nad ³ó¿kiem (6), na którym le¿a³a Karla, umieszczono mikrofon. Na chwilê przed œmierci¹, Karla wypowiedzia³a do tego mikrofonu s³owa przeprosin pod adresem rodzin swych ofiar. Od momentu, w którym wstrzykniêto truciznê, do chwili stwierdzenia zgonu, up³ynê³o ok. 8 minut. Œwiadkowie egzekucji, przypatruj¹cy siê temu obdartemu z dyskrecji misterium œmierci (przez szybê), mówili, ¿e Karla Tucker odesz³a ze spokojnym uœmiechem na twarzy. Taka postawa skazañca jest mo¿liwa do zrozumienia, jednak ¿aden cz³owiek nie powinien okazywaæ spokoju, a tym bardziej uœmiechu, dopóki mo¿e byæ orzekana i wykonywana kara œmierci. Nawet wtedy, gdy jest jej zwolennikiem. Trudno uwierzyæ, ¿e faktycznie po œmierci Karli Tucker „Œwiat jest teraz lepszym miejscem", jak powiedzia³ przygl¹daj¹cy siê egzekucji Richard Thornton, m¹¿ kobiety zabitej przez Karlê. Zdumienie budzi fakt, ¿e w spo³eczeñstwie amerykañskim, które w ok. 75% popiera karê œmierci, tylko 46% by³o za egzekucj¹ Karli Tucker.

W USA na wykonanie wyroku œmierci oczekuje aktualnie ok. 3 tys. przestêpców. Wynika to m.in. z tego, ¿e od orzeczenia kary œmierci do jej wykonania, up³ywa œrednio 10 lat. Okres ten powoduje powstawanie zjawiska zwanego death row (korytarz œmierci). Wi¹¿¹ siê z nim cierpienia fizyczne i psychiczne, których doznaje skazaniec w oczekiwaniu na wykonanie wyroku. Pod koniec marca, na Florydzie, ma odbyæ siê egzekucja Judi Buenoano, skazanej na karê œmierci za podwójne zabójstwo. Na 20 kwietnia, w Teksasie, planowana jest egzekucja 24 letniej, czarnej Erice Sheppard, skazanej za zabójstwo kobiety.

W Japonii S¹d Apelacyjny zas¹dzi³ odszkodowanie dla rodziny pacjentki, której przetoczono krew, wbrew jej wyraŸnemu ¿yczeniu by tego nie czyniæ. Pacjentka nale¿a³a do Œwiadków Jehowy. Prawnicy szpitala twierdzili, ¿e transfuzja by³a konieczna dla ratowania ¿ycia pacjentki. Paternalistyczny stosunek szpitala do pacjenta nie zyska³ uznania w oczach s¹du. Wykonanie zabiegu medycznego wbrew zgodzie pacjenta powinno byæ traktowane jak przestêpstwo przeciwko wolnoœci. Przekonania religijne mog¹ stanowiæ dla niektórych osób wartoœæ wiêksz¹ ni¿ ¿ycie doczesne. Wolê osoby doros³ej, zdolnej do wyra¿enia œwiadomej decyzji, nale¿y uszanowaæ.

W Australii skazano na trzy lata pozbawienia wolnoœci w³aœciciela psów, które zagryz³y staruszkê. W³aœciciel czterech rottweilerów odpowiada³ za nieumyœlne spowodowanie œmierci. Psy uœpiono.

S¹d uniewinni³ Tomasza W. od zarzutów zgwa³cenia i obrabowania swojej znajomej. Jak siê okaza³o, ca³e oskar¿enie opiera³o siê w zasadzie na przyznaniu siê oskar¿onego do winy. Przed s¹dem Tomasz W. odwo³a³ zeznania. Policjanci i prokuratorzy powinni zapamiêtaæ, ¿e przyznanie siê do winy nie jest ju¿ koron¹ dowodów. Okres œredniowiecza skoñczy³ siê ju¿ dawno. Torturowanie podejrzanych nie ma ¿adnego sensu.

S³awomir K., wynajêty zabójca, zosta³ skazany na karê 25 lat pozbawienia wolnoœci. Zabójca za 3 tys. z³ przyj¹³ zlecenie od wnuczki zamordowanej i jej konkubenta. Zleceniodawcy otrzymali kary po 15 lat pozbawienia wolnoœci. Nale¿y pamiêtaæ, ¿e nie zawsze musi byæ tak, ¿e sprawca bezpoœredni ponosi surowsz¹ odpowiedzialnoœæ od tzw. sprawcy kierowniczego. Mo¿liwy jest przypadek zupe³nie odwrotny. Decydowaæ musz¹ okolicznoœci konkretnej sprawy, bowiem zagro¿enie przewidziane w ustawie jest jednakowe dla obydwu form sprawstwa.

S¹d w Manchesterze skaza³ siedmiu homoseksualistów za udzia³ w filmowanych na wideo seks-prywatkach. S¹d wyda³ wyrok w oparciu o ustawê o przestêpstwach seksualnych z 1997 r., która przewiduje karalnoœæ stosunków homoseksualnych je¿eli bierze w nich udzia³ wiêcej ni¿ 2 mê¿czyzn. S¹d rezygnuj¹c z orzeczenia bezwzglêdnych kar pozbawienia wolnoœci powo³a³ siê na fakt dobrowolnego udzia³u skazanych w „sesjach zdjêciowych" i podkreœli³, ¿e s¹dy „musz¹ zajmowaæ siê sprawami kryminalnymi, a nie zagadnieniami natury moralnej". Dlaczego wiêc wyrok zapad³?

Marzec 1998 r.

18 marca czterdziestooœmioletni Zbigniew K. dokona³ próby samospalenia przed gmachem Sejmu. Obla³ siê rozpuszczalnikiem i podpali³. Jego ¿yciu nie zagra¿a niebezpieczeñstwo, zosta³ uratowany prawdopodobnie przez funkcjonariuszy Stra¿y Miejskiej i Marsza³kowskiej. 40% jego cia³a pokrywaj¹ oparzenia. Istniej¹ w¹tpliwoœci co do zachowania funkcjonariusza policji, który ponoæ w obawie przed zniszczeniem s³u¿bowego ubrania nie poœpieszy³ samobójcy z pomoc¹. Gdyby okaza³o siê to prawd¹, to mo¿naby rzec, ¿e ju¿ nic w zachowaniu policjantów nie mo¿e zadziwiæ.

Pojawi³ siê kolorowy (w czêœci) miesiêcznik o nazwie „Z³y. (Bez przebaczenia)". Nie jest to pismo szczególnie godne polecenia ze wzglêdu na poziom, który prezentuje i dobór publikacji, które w wiêkszoœci s¹ przedrukami lub cytatami. W jednym z numerów ukazano w sposób niemal drobiazgowy sposób wykonywania kary œmierci w USA. Nie sam fakt wydawania tego pisma jest interesuj¹cy, co reakcje które wywo³a³. Zarówno wojewoda katowicki jak i ugrupowanie A. Maciarewcza, za¿¹dali wszczêcia w tej sprawie postêpowania karnego i zakazania wydawania tego pisma. Jednym z zarzutów by³o pod¿eganie do przestêpstwa. Mo¿na temu pismu zarzuciæ brak dobrego smaku, ¿erowanie na niskich instynktach, ale próby cenzurowania lub zmuszenia do zaprzestania wydawania s¹ wielkim nieporozumieniem. Stawiaj¹ wielki znak zapytania wobec przestrzegania prawa do wolnoœci w prezentowaniu nawet kontrowersyjnych treœci. Prawo to zapewnia art. 54 Konstytucji RP (wolnoœæ wyra¿ania pogl¹dów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji). O tym czy pismo bêdzie siê ukazywaæ powinni zadecydowaæ czytelnicy. Je¿eli przestan¹ kupowaæ, to wydawca nie bêdzie mia³ ¿adnego wyboru.

Zabójcy 22-letniej Jolanty Brzozowskiej: Marcin M., Robert G. i Monika O., rówieœnicy ofiary, dokonali swej zbrodni 19 stycznia 1996 r. U¿yli kija bejsbolowego, nogi od krzes³a i no¿a. Zabili bo brakowa³o im pieniêdzy na studniówkê. Zbrodnia mia³a miejsce w mieszkaniu ofiary, które s³u¿y³o jej jednoczeœnie za biuro. Zabójców, dzia³aj¹cych z premedytacj¹ — rozmyœlnie — cechowa³ dodatkowo wysoki poziom cynizmu. Prokurator za¿¹da³ dla wszystkich oskar¿onych kary do¿ywotniego pozbawienia wolnoœci. Tak¹ te¿ karê orzek³ s¹d. Nie dziwiê siê s¹dowi — skazani bardzo dobrze bawili siê po zabójstwie, na studniówce. Ustne uzasadnienie wyroku trwa³o prawie 90 minut. Przewodnicz¹cy sk³adu wypowiedzia³ m.in. nastêpuj¹ce s³owa: „Bo nawet je¿eli zamierzali zabiæ, to przecie¿ nie musieli zadawaæ tak strasznych obra¿eñ, pastwiæ siê w niewyobra¿alny sposób. Jak mo¿na tak postêpowaæ? Doœwiadczony kryminalista by tak nie zrobi³". Publicznoœæ, która wype³nia³a ca³¹ salê rozpraw, najwyraŸniej takiego wyroku oczekiwa³a.

Pomijaj¹c ustawy amnestyjne i indywidualny akt ³aski, skazani bêd¹ mogli opuœciæ mury zak³adu karnego najwczeœniej po up³ywie 25 lat. Po takim bowiem czasie bêd¹ mogli siê ubiegaæ o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Nale¿y mieæ nadziejê, ¿e sprawa zbójstwa J. Brzozowskiej zamknie siê po wyczerpaniu œrodków odwo³awczych, ¿e pogró¿ki kierowane pod adresem rodziny zamordowanej nie zamieni¹ siê w czyn.

Na 1 rok i 6 miesiêcy pozbawienia wolnoœci zosta³ skazany W. Romanowski za to, ¿e w 1946 r. brutalnie wymusza³ zeznania, bêd¹c funkcjonariuszem G³ównego Zarz¹du Informacji WP. S¹d orzek³ równie¿ pozbawienie praw publicznych na okres 1 roku. W tym wypadku, konsekwencj¹ tej kary dodatkowej jest degradacja ze stopnia pu³kownika do stopnia szeregowca oraz pozbawienie Krzy¿a Orderu Virtuti Militari. Skazany pos³ugiwa³ siê nastêpuj¹cymi metodami: bicie d³oni¹ i pa³k¹, kopanie, nakazywanie wykonywania d³ugotrwa³ych przysiadów, przetrzymywanie ofiar w mokrym i zimnym karcerze.


Przypisy

(1) Dziennik Samuela Pepysa (The Diary of Samuel Pepys), Warszawa 1978, s. 116.

(2) F. Maciejowski: Wyk³ad prawa karnego w ogólnoœci, Warszawa 1848, s. 9.

(3) Zob.: R. Dzieszyñski: Mi³oœæ, pieni¹dze i œmieræ. Pitaval rzeszowski, Rzeszów 1984, Ciemna, wêsz¹ca, ¿eruj¹ca. Pitaval, Rzeszów 1986; S. Rams: Czarna godzina. Reporta¿e obyczajowo-kryminalne, £ódŸ 1987; B. Seidler: Mrok (reporta¿e s¹dowe), Kraków 1988, Schody do raju czy rozpacz?, Warszawa 1977; S. Szenic: Pitawal warszawski, Warszawa 1958. Reporta¿e s¹dowe i relacje o autentycznie pope³nionych czynach kryminalnie bezprawnych ukazuj¹ siê te¿ w gazetach codziennych, tygodnikach i innych periodykach.

(4) Okreœlenie to, bardzo — jak s¹dzê — udane, u¿ywane jest przez prof. M. Cieœlaka.

(5) Ostatni wyrok na kobiecie w USA, trucicielce Velmie Barfield, wykonano w 1985 r.

(6) Jest to swego rodzaju stó³ do wykonywania egzekucji, w kszta³cie krzy¿a.


|Zbrodnia i kara| |Przestêpstwa komputerowe| |Zwroty i sentencje ³aciñskie| |Akty prawne|
|Info| |Galeria| |K¹cik studenta| |Wielcy polscy karniœci|
|Inne strony| |Prawo karne|

© J. W. 1998